Patrioci naszych czasów

header felietonu
header felietonu RAPTULARZ-NIEPOKONANI2012
Dla wielu polskich obywateli, postawa patriotyczna kojarzy się wyłącznie z ofiarą złożoną na ołtarzu ojczyzny. Patriotą ma być zatem wyłącznie ten, który petryfikuje pamięć o tych, którzy ponieśli śmierć w służbie swojego „narodu wybranego”. Jak mamy ocenić tych, którzy bez zbytniego rozgłosu i historycznego patosu, swoją codzienną pracą i obywatelską postawą, chcą zmieniać i unowocześniać swoją ojczyznę? Czy Oni nie zasługują, tak samo lub nawet bardziej, na miano patriotów – patriotów naszych czasów?

Patriotyzm to postawa szacunku i oddania własnej ojczyźnie, która oparta jest na poczuciu więzi społecznej, wspólnoty kulturowej oraz solidarności z własnym narodem i społecznością. To również pielęgnowanie narodowej tradycji, kultury oraz języka. Celowo podkreślone zostały te słowa, które obecnie wydają się nie mieścić w zdeformowanym rozumieniu pojęcia patriotyzmu w Polsce.

„Prawdziwi patrioci”
Warto zauważyć, że termin „patriotyzm” został dzisiaj zdominowany i w pewnym sensie zawłaszczony przez te środowiska, które nie dopuszczają innego rozumienia tego słowa – poza bezkompromisową „ofiarą”, którą należy złożyć w służbie ojczyzny. Wielu komentatorów, historyków i polityków, przy różnych okazjach, dokonuje swoistego podziału na tych co patriotami byli i są dzisiaj oraz na tych, którzy nimi nie byli, nie są i nigdy nie będą. Dlatego, mimo swojej początkowej prorosyjskiej postawy, patriotą namaszczony oraz czczony był i jest Roman Dmowski. Na drugim biegunie natomiast znalazł się margrabia Wielopolski, napiętnowany jako zdrajca. Z jednej strony słuszny szacunek okazywany jest wybitnemu dyplomacie Dmowskiemu a z drugiej całkowicie niesłusznie pomija się dokonania Wielopolskiego, choćby na polu konsekwentnego poszerzania praw narodowych Polaków. Zwłaszcza przywrócenia języka polskiego do szkół i urzędów na ziemiach zaboru rosyjskiego. Zarzuty wobec Wielopolskiego dotyczą głównie tzw. „branki”, która miała nie dopuścić do niepotrzebnego, gdyż z góry skazanego na porażkę, przelania młodej, najbardziej wartościowej polskiej krwi. Za zdrajcę uznawano też wybitnego polskiego konserwatystę Michała Bobrzyńskiego, któremu ówcześni przedstawiciele stronnictw narodowych zarzucali zaprzaństwo i służalczość wobec austriackiego cesarza. Nie wiedzieli lub celowo pomijali fakt, że był to człowiek, który ostatecznie namówił zaborcę do przekazania broni, tworzonym przez Józefa Piłsudskiego legionom polskim. Należy zatem zadać sobie fundamentalne pytanie – czy patriotą jest ten który naraża najlepszą substancję narodową w postaci młodych, pełnych pasji i energii rodaków, czy też ten który dba o utrzymanie jedności narodowej, kulturowej oraz krzewienie językowych i historycznych tradycji? Czy patriotą jest zatem ten, który w akcie „bohaterszczyzny” niweczy swoją przyszłość idąc na z góry przegrany bój czy też ten, który tworzy narodowe dobra gospodarcze? Czy patriotą jest ten, który skanduje pod pomnikami wybranych „jedynych patriotów” czy też ten, który dając pracę, pomaga jednocześnie w utrzymaniu wielu polskich rodzin? Do dzisiaj nasze społeczeństwo w ocenie tych dylematów jest podzielone i niestety chyba takie pozostanie – co samo w sobie, krzewienia patriotyzmu i budowania narodowej dumy, nie umacnia w żaden sposób.
Każdy z nas jest patriotą
Każdy polski obywatel, który utrzymuje się z pracy własnych rąk i umysłu, który pracuje na rzecz pracodawcy lub jest pracodawcą, dającym pracę innym rodakom – jest polskim patriotą. Każdy Polak i każda Polaka, którzy płacą podatki, mają nie tylko prawo ale i przywilej powiedzieć – jesteśmy polskimi patriotami! Każda złotówka, która wpływa do budżetu naszego państwa, z której utrzymywane są armie polityków, urzędników administracji publicznej, funkcjonariuszy wymiaru sprawiedliwości, aparatu ściągania i innych budżetowych agend, powstaje wskutek twórczej aktywności współczesnych polskich patriotów! Nie powinniśmy się zatem wstydzić i żyć w poczuciu narzucanego nam dyskomfortu, że są lepsi i gorsi patrioci, czy są też tacy, którzy na takie miano nie zasługują w ogóle. Takie postawy, idące w kierunku głębokiego podziału naszego społeczeństwa, są z gruntu nieprawdziwe, krzywdzące i niepatriotyczne – dlatego nie dajmy sobie tego wmówić, że są lepsi i gorsi Polacy. Rodacy – nie dajmy się podzielić politycznym macherom! Nie dajmy się też zbałamucić, że są lepsi lub też gorsi wybrańcy narodu. Wszyscy oni (politycy) są w równym stopniu siebie warci, a jedyną „cnotą”, którą śmiało można im przypisać jest „nicnierobienie” dla dobra społeczeństwa. Bowiem to „nicnierobienie” dla dobra wspólnego, z reguły połączone jest z dużą zapobiegliwością o własne przywileje i płynące z nich korzyści materialne. Nasz codzienny, pragmatyczny ale mało spektakularny patriotyzm objawia się natomiast nie od święta i nie przy szeroko komentowanych wydarzeniach rocznicowych. Patriotyzm ten jest bardzo konkretny i mierzalny – bez tej odmiany patriotyzmu nie byłoby pomyślności naszej, naszych rodzin i naszego społeczeństwa. Trzeba zacząć o tym głośno mówić, głośno domagać się szacunku ze strony tych, którym się wydaje, że posiedli wszelką wiedzę na temat tego, kogo patriotą namaścić a kogo napiętnować, że patriotą nie jest.
Urzędniczy patriotyzm
Urzędnik, funkcjonariusz publiczny oraz polityk są powołani do tego aby służyć społeczeństwu. Widzę oczami wyobraźni grymas na twarzy wszystkich czytających te słowa, uzupełniony pytaniem – żarty sobie pan stroisz? Jaka służba? Oni są po to, aby nas doić i skubać z lewa i prawa. Oni są po to, aby siedzieć za dużymi biurkami i patrzeć na nas z zaznaczeniem wyraźnej wyższości, okazując przy tym instytucjonalną pogardę dla „petenta”. Jak zatem w ogóle mogło mi przyjść do głowy aby użyć terminu „urzędniczy patriotyzm”, zamiast „urzędniczy interes”, który na pewno jest terminem bardziej adekwatnym w odniesieniu na naszej polskiej rzeczywistości? Jak w Polsce jest, to każdy z czytających te słowa zapewne wie. Dzisiaj funkcjonariusze państwowi zachowują się tak jakby byli „właścicielami” obywateli, zamiast czuć się ich „oddanymi sługami”. W rozwiniętych demokracjach, gdzie urzędnicza kultura usytuowana jest na wysokim poziomie odpowiedzialności za każdą decyzję, za każde wypowiedziane bądź napisane słowo, termin „urzędniczy patriotyzm” kojarzy się ściśle z dbałością o dobro obywateli i ich bezpieczeństwo prawne. Urzędnicy występują w imieniu i na rzecz obywateli, którym służą, świadcząc swoją pracę i zaangażowanie. Nie reprezentują oni ani żadnej partii, ani też korporacji – zawsze i wszędzie reprezentują wyłącznie swojego jedynego mocodawcę, jakim jest społeczeństwo. Rzadkie natomiast przypadki sprzeniewierzenia się tej naczelnej zasadzie, są spektakularnie i dotkliwie piętnowane. Ci urzędnicy, którzy się tego dopuścili, popadają w środowiskową infamię, zmuszający ich do rezygnacji z państwowej służby.
Wspólnotowy patriotyzm obywatelski
Wspólnotowy patriotyzm obywatelski pojawia się zwłaszcza wtedy, i z dużym natężeniem, kiedy zagrożony staje się dobrze rozumiany interes narodowy. Nie chciałbym odnosić się tym razem do ekstremalnych zagrożeń suwerenności lub też niepodległości naszego państwa, wymagających nadzwyczajnej konsolidacji i poświęceń ze strony całego społeczeństwa. Odnoszę się do narastającej potrzeby uruchomienia wspólnoty społecznej. Należy w ten sposób przeciwstawić się ograniczaniu podmiotowych praw obywatelskich. Dzisiaj, kiedy „urzędniczy patriotyzm” jest marzeniem, poczucie bezpieczeństwa prawnego jest mrzonką a sprawiedliwość pustym frazesem, to właśnie dzisiaj nadchodzi czas na wskrzeszenie dobrze rozumianego „obywatelskiego patriotyzmu”. Emanacją tego zjawiska powinno stać się budowanie wielomilionowego ruchu społecznego, który w sposób pokojowy, w oparciu o dialog i w kontrze do nadmiernie stosowanej konfrontacji, doprowadzi do restytucji uniwersalnych zasad sprawiedliwości. Żyjemy w państwie, którego obywatele nie są podmiotem działalności publicznej a są adresatem urzędniczej opresji. Każdy polski obywatel, który chce żyć w państwie prawdziwie praworządnym i sprawiedliwym, powinien zadać sobie fundamentalne pytanie – czy może i potrafi zaangażować się w budowanie własnego dobra, poprzez uzyskanie dobra wspólnoty narodowej? Czy może chce być jednie konsumentem aktywności tych nielicznych, którzy kosztem swojego życia osobistego, próbują wytrwale budować obywatelską alternatywę dla zdemoralizowanej klasy politycznej? „Obywatelki patriotyzm” wyklucza jednostkowy egoizm i stanie z boku w oczekiwaniu, że inni zrobią coś za mnie.
Jeśli jesteś poszkodowany przez państwo i chcesz uzyskać pomocy, to zastanów się też, jak możesz jej udzielić innym, którzy mogą jej bardziej potrzebować. Jedno jest pewne – politycy w tym kraju nikomu nie pomagają, gdyż wolą albo stać z boku albo też dbać głównie o swój partykularny interes. Jeśli zatem chcemy zmienić tą chorą rzeczywistość, to MUSIMY być liczebnie silni i zdeterminowani. Tylko wtedy będziemy w stanie zmienić sytuację całego społeczeństwa i przez to swoją własną również.

Felieton ten będzie również publikowany w formie papierowej na łamach pierwszego w Polsce miesięcznika osób poszkodowanych przez instytucje państwowe - RAPTULARZ-NIEPOKONANI2012. Zapraszamy do lektury wszystkich tam znajdujących się, ciekawych artykułów opisujących trudną rzeczywistość, w której funkcjonariusze państwowi wykorzystując swoją instytucjonalną przewagę nad obywatelem z którym wchodzą w spór.
Autor
Trwa ładowanie komentarzy...